• Al-Mamlakah al-Maghribiyyah
    Pod tym zawiłym pojęciem kryje się
    znany wszystkim kraj - Maroko

Rady dla turystów wybierających się do Maroka »

Rady dla turystów
Nie wymieniajcie pieniędzy na ulicach - z pewnością zostaniecie oszukani. Starajcie się zawsze mieć przy sobie drobne, inaczej możecie mieć kłopoty przy zakupie rozmaitych drobiazgów. czytaj więcej...

Miasta Maroka »

Rabat
Rabat   Marrakesz   Agadir   Casablanca   Tanger   Fez   Essaouira    Meknes
Rabat jest stolicą Maroka, kulturalnym i przemysłowym centrum kraju. Miasto liczy sobie ponad półtora miliona mieszkańców. czytaj więcej...
Przewodnik po Maroku - Praktyczne Informacje

  Wskazówki dla turystów z Polski »

Samolotem: najlepiej i najszybciej z Katowic i Warszawy Lufthansą lub Air France do Casablanki. czytaj więcej...

  Transport w Maroku »

Podróżowanie koleją marokańską jest zupełnie komfortowe i stosunkowo tanie. czytaj więcej...

  Pieniądze w Maroku »

Narodową walutą królestwa Maroka jest marokańska dirhema (DH). czytaj więcej...

  Zakupy w Maroku »

Maroko nie pozostawi obojętnymi tych, którzy mają zwyczaj przywozić z podróży do domu masę interesujących rzeczy. czytaj więcej...

  Marokańskie święta »

Święta w Maroku podzielić można na dwie podstawowe grupy: narodowe i religijne. czytaj więcej...

  Kuchnia marokańska »

Kuchnia odzwierciedla bogate dziedzictwo kulturowe świata arabskiego. czytaj więcej...

Prasa o maroku :: Marokańscy weterani bezrobocia

Od jakiegoś czasu sfrustrowani absolwenci codziennie protestują przed parlamentem. Ich protesty mają już jednak dłuższą historię: marokańscy bezrobotni to weterani. Protestują regularnie od lat dziewięćdziesiątych, czasem ścierając się z policją. "Mam 35 lat, doktorat z fizyki i nie mogę znaleźć pracy", narzeka Ali do mikrofonu telewizji BBC. "Jestem bardzo stary, nie mam żony, nie mam własnego domu, nie mam nic. Chcę wyemigrować, tu jestem nikim". Być może Ali zwlekał zbyt długo: po dziesięciu latach bez pracy prawdopodobnie nie jest najbardziej gorącym towarem na rynku pracy. Zwłaszcza że kraje europejskie nie witają Marokańczyków z otwartymi ramionami - mimo że Maroko pełni niewdzięczną rolę południowego przedmurza Unii Europejskiej, do której próbują się wedrzeć zdesperowani imigranci z subsaharyjskiej Afryki. Na pierwszy rzut oka marokańskie wskaźniki ekonomiczne wyglądają nieźle. Od 1993 r. kraj podąża ścieżką prywatyzacji. Według CIA Factbook marokańska polityka gospodarcza zaowocowała makroekonomiczną stabilnością. Rząd utrzymuje deficyt budżetowy na poziomie 3 proc. W tym roku PKB ma wzrosnąć do 6,8 proc. W ciągu ostatnich pięciu lat powstało 1,2 mln miejsc pracy (najbardziej dynamiczny z sektorów gospodarki to turystyka). Ale jeśli przyjrzeć się bliżej, nie wszystko wygląda tak dobrze. Blisko połowa Marokańczyków nie umie czytać ani pisać, a niemal 20 proc. tych, którzy mają dyplomy, nie ma z kolei pracy. Bez zagranicznych pożyczek i inwestycji Maroko nie dałoby sobie rady. Gospodarka jest "mało dynamiczna". Według hiszpańskiej gazety La Vanguarda, panujący król Mohammed VI i rodzina królewska trzymają w ręce większość ziemi uprawnej i główne firmy w sektorze przemysłowym, handlowym, usługowym, dystrybucyjnym i eksportowym - głównie za pomocą wielobranżowego konglomeratu ONA. Marokańczycy utrzymują się z dolarów krewnych z zagranicy - w 2007 r. emigranci wysłali do domu aż 5,7 mld dolarów. Drugim filarem gospodarki jest uprawa marihuany: z areałem 60 tys. hektarów Maroko zalicza się do czołówki światowych producentów haszyszu, eksportowanego stąd motorówkami do Hiszpanii i Europy. Wielkie projekty infrastrukturalne, jak ten w porcie Tanger nad Cieśniną Gibraltarską, robią wielkie wrażenie na tle zacofanych terenów wiejskich - na prowincji wodę nadal transportują osiołki. Młodzi wynoszą się ze wsi do miasta (aż 30 proc. z 33 mln Marokańczyków nie ma 15 lat), szybko zasilając miejskie slumsy. Tam, jak dodaje New York Times, padają ofiarami islamskich ekstremistów albo szmuglerów, którzy sprzedają "survivalowe wycieczki" morskie do bogatej Europy. Do tej rzeszy dołączają co roku nowi absolwenci z dyplomami - i razem demonstrują przeciwko rosnącym cenom chleba. "Od początku lat osiemdziesiątych rząd marokański, słuchając dyktatu głów świata kapitalistycznego, wprowadzał program dostosowania strukturalnego", pisze Narodowe Zrzeszenie Bezrobotnych Absolwentów Marokańskich, organizacja z długą tradycją, choć do dziś nie zalegalizowana. "Najgorszą z wszystkich konsekwencji tego programu jest masowe bezrobocie", twierdzą. Rząd obciął wydatki publiczne i przestał tworzyć miejsca pracy. Oprócz walki o prawo do pracy bezrobotni z dyplomem rozszerzyli postulaty i występują teraz także przeciwko kosztom spłacania zagranicznych długów, prywatyzacji, korupcji i nepotyzmowi. Niektórzy sfrustrowani Marokańczycy wybierają "islamskie rozwiązanie". W 2003 r. 11 młodych Marokańczyków wysadziło się w powietrze w Casablance, stolicy gospodarczej Maroka, zabijając 34 inne osoby. Marokańczycy byli także wśród zamachowców z Madrycie, wielu walczyło przeciw koalicji w Iraku. Organizacje islamistyczne cieszą się popularnością, bo są szybsze niż monarcha i rząd w organizowaniu pomocy społecznej. Nie podoba się to ani marokańskim lewicowcom, ani zachodnim obserwatorom. Za: http://www.polityka.pl/swiat/przegladyprasy Mniej władzy dla króla    Opozycja zapowiada protesty     Casablanca chce demokracji    Al-Dżazira wyrzucona z Maroka    Konstytucja jak oliwa